Menu
  • bip

  • Nowe wcale nie musi być obce – kącik dla przyszłych przedszkolaków – porady

     

    O czym każdy Rodzic wiedzieć powinien?

    Receptą na rozwianie obaw Rodziców i ich zadowolenie z opieki przedszkola jest przede wszystkim dobra współpraca.

    Sprawą niezmiernie ważną jest świadomość Rodziców, że przedszkole jest instytucja, która działa w umocowaniu prawnym. Podstawowym aktem prawnym jest ustawa o systemie oświaty – tu określone są założenia funkcjonowania przedszkola, kompetencje organów oświatowych – dyrektora, rady pedagogicznej, rady rodziców. 

    Niezwykle istotnym aktem prawnym jest STATUT PRZEDSZKOLA. To swoista konstytucja, w której bardzo szczegółowo opisane są wszystkie elementy przedszkolnego współdziałania. Statut określa zarówno prawa, jak i obowiązki. Każdy Rodzic powinien znać statut. W naszej placówce proponuje się Rodzicom zapoznanie się z tym dokumentem na pierwszym zebraniu. Jest również zamieszczony na naszej stronie www.

    Okres przedszkolny jest jednym z najintensywniejszych okresów rozwoju dziecka. Niezwykle istotne jest, aby ten rozwój był wszechstronnie stymulowany. Sprzyja temu prawidłowy rozkład zajęć, których cykliczność pozwala na uporządkowanie organizacji dnia. Jest to bardzo ważne, bo dziecko czuje się bezpiecznie, wiedząc jak będzie przebiegał jego pobyt w przedszkolu: jakie zajęcia będą po śniadaniu, kiedy jest czas na wyjście do ogrodu, a kiedy na dowolną zabawę z kolegami w grupie. Określone godziny posiłków również wyznaczają oczywisty rytm dnia. Jest przewidziany czas na mycie rąk, spokojniejszą zabawę czy zajęcia po posiłkach. Dzieci mają również komfort niezbędny do wykonania czynności fizjologicznych.

    Zajęcia w ciągu dnia są urozmaicone, formy aktywności zróżnicowane. Zajęcia dydaktyczno-wychowawcze trwają w zależności od wieku dziecka.

     

    Pozwól dziecku puścić spódnicę !!!

     Poważne sprawy , przekazane w sposób „niepoważny”

    Jak masz się do tego przygotować? Psychicznie i emocjonalnie. Bardzo często jest tak, że trzyletnie dziecko jest już całkowicie gotowe do pójścia do przedszkola. A ty wciąż się wahasz czy wyjdzie mu to na dobre? Przyzwyczajona przez te lata do troski i zaspokojenia podstawowych potrzeb: spanie, jedzenie, higiena, stuprocentowa koncentracja na emocjach malucha, każe ci się zastanawiać. Czy aby nie będzie tam zmęczone? Czy zje ile trzeba? Przecież w domu wybrzydza. Czy naciągnie czapkę na uszy, jeśli samo będzie się ubierać? Od takich rzeczy do tej pory była mama, prawda? I jeszcze to sikanie. Czy da sobie radę w toalecie? Wtedy zaczyna się budzić powoli wewnętrzny wulkan obaw. A to nie koniec dylematów. Gdzieś tam w środku (pod grubą warstwą obaw) czai się rozdarcie. Często nie możesz się doczekać, kiedy wreszcie pociecha zacznie chodzić do tego przedszkola. Bo to dla ciebie szansa na powrót do pracy, do dorosłego życia, wykopania się spod sterty pieluch, grzechotek, pluszaków i przypomnienia sobie, że można też cieszyć się życiem kiedy nie ma dziecka w pobliżu. Z jednej strony chcesz, a z drugiej nie chcesz, prawda? Matka nie ma lekko!

    Gotowość bojowa

    Oczywiście, żeby osiągnąć stan jakiejkolwiek równowagi psychicznej, musisz mieć pewność, że maluchowi nie dzieje się krzywda. Albo jeszcze inaczej – że w przedszkolu jest szczęśliwe. Bo niby dlaczego miałaby mu się dziać jakakolwiek krzywda? Ba, dziecko często tego właśnie potrzebuje. Tak, przedszkola potrzebuje. Rówieśników, innych zasad, pani, która ma zawsze rację. Rozłąka jest trudna, ale i potrzebna. Gotowe na ten krok dziecko pokaże ci to, jeśli tylko uważnie się przyjrzysz.

    Dziecko jest gotowe do przedszkola, jeśli:

     Spokojnie zostaje pod opieką rodziny lub znajomych na kilka godzin. Nie potrzebuje twojej stałej obecności. Ma pewność, że zawsze wrócisz o wyznaczonej godzinie.  Interesują je inne dzieci, starsze też choć one oczywiście nie zwracają na nie uwagi. Podczas spaceru zmyka do nich zamiast grzecznie wędrować z tobą za rękę. To dobrze jeśli nie musisz go zachęcać do kontaktów z rówieśnikami, samo tego chce.

     Bawi się w grupie innych dzieci, co wcale nie znaczy, że musi z nimi wchodzić w interakcje. Po prostu lubi wśród nich przebywać i zajmować się swoimi sprawami lub obserwować, naśladować. To też oznaka pewnej gotowości do przedszkola.

    Potrafisz się nastroić?

    Zanim jednak pociecha trafi do przedszkola, macie do wykonania sporo roboty. Twoje nastawienie przekłada się na nastawienie dziecka. Jeśli jesteś mamą, która nie ma wyjścia i musi wrócić do pracy, to pół roku wcześniej zacznij siebie i dziecko do tego przygotowywać. Chodzi o twój spokój ducha związany z przeorganizowaniem rzeczywistości, w której przez ostatnie 3 lata twoja rodzina funkcjonowała. Musisz wracać do nielubianej pracy, to jest oczywiście problem. Ale twój, dorosły, nie pociechy. Daruj więc maluchowi komentarze: „Gdybym tylko mogła, to byśmy zostali w domu jeszcze rok, ale niestety tak się nie da”. Smutna mina, przytulas, łza… i po adaptacji. Nie warto obarczać dziecka swoim negatywnym nastawieniem. To jasne, że będziesz spędzać z nim mniej czasu. Czy chcesz wracać do pracy, czy po prostu musisz i tak będzie trudno. Początkowa ulga i radość ze złapania oddechu szybko zamienią się w tęsknotę. Na szczęście ten stan minie, przyzwyczaisz się. Jednak wracając do pracy (jeśli masz jakikolwiek wybór) nie rzucaj się od razu na głęboką wodę. Warto zarezerwować popołudnia dla dziecka, które kontaktu z tobą (a ty z nim) będzie teraz szczególnie potrzebowało. Siedzenie do późnego wieczora w robocie może okazać się kosztowne. Płacić będziecie oboje – ty i dziecko – swoimi emocjami.

    Możliwy falstart

    Kolejna ważna sprawa związana z nierzucaniem się na głęboką wodę to choroby, które rzadko omijają trzylatka wychodzącego z domu do przedszkola. Zanim weźmiesz sobie na głowę milion zawodowych wyzwań weź pod uwagę jedno. Nowi koledzy, nowe zarazki, trzeba jakoś nabyć tę odporność. Przeziębienia, katary będą na porządku dziennym. Posypią się więc zwolnienia lekarskie. Jeśli do tej pory nie mieliście z tym większego problemu, to jest niemal pewne, że teraz się zacznie. Przy okazji, trzeba będzie uśmiechnąć się do babci.

     sprzedawać konkrety i optymizm.

    Jak już się ucieszy, opowiedz na czym konkretnie polega to całe przedszkole. Mogą tam przecież chodzić tylko duże dzieci. Takie, które sobie dają radę bez pomocy rodziców. Tak, to trochę dziwne, że nie będzie tam rodziców. Masz prawo czuć się zagubiony, mały krasnalu. Rodzice muszą chodzić do pracy. A dzieci wtedy zamiast nudzić się w domu, mogą ten czas spędzić wesoło w przedszkolu.

    A jest tam tak? I tu następuje długa opowieść o dniu w przedszkolu. Po kolei, ze szczegółami. Żeby dziecko wiedziało o leżakowaniu, posiłkach przy stole, samodzielnym chodzeniu do toalety, fajnej pani i (hałaśliwych) kolegach, których od września będzie pod dostatkiem.

    Dziecko poczuje się pewniej, potrafiąc samodzielnie:

     zjeść posiłek,

      skorzystać z toalety,

      ubrać się z niewielka pomocą dorosłego,

       rozpoznawać swoje rzeczy (ubranie, zabawka, worek na kapcie, szafka),

        umieć się przedstawić z imienia i nazwiska.

    Im więcej dziecku opowiesz, pokażesz, wyjaśnisz, nauczysz, tym lepsze będzie miało wyobrażenie o nowej sytuacji. Do tego konieczna jest wcześniejsza wizyta w przedszkolu. Na szczęście niemal wszystkie placówki robią teraz wakacyjne zajęcia adaptacyjne. To dla nich też wygoda. Wiedzą o tym dokładnie nauczyciele trzylatków, dla których wrzesień to… specyficzny czas 🙂

    Jaskinia strachu

    W ramach zajęć adaptacyjnych dowiedz się koniecznie, jak wygląda sprawa pierwszych dni w przedszkolu. Niektóre placówki pozwolą ci zostać na początku zajęć, inne kategorycznie wyproszą z sali. To jest informacja, którą musisz znać wcześniej, żeby potem nie było twojego (i przede wszystkim dziecka) zdziwienia, że jak to? Obiecałam synkowi, że na początku będziemy razem. Co to za placówka bezduszna? Uwierz mi, oni mają o wiele większe doświadczenie w przyjmowaniu wrześniowych trzylatków niż ty. Warto zaufać. Oczywiście wcześniej wiedząc (sprawdzając) na co się godzisz. Wcześniej, nie 1 września!

    Twoje nastawienie to także pokazanie dziecku, że potrafisz panować nad emocjami w tej nowej sytuacji. Zatem podobne hasła nie wchodzą w grę:

        Nie chcesz jeść marchewki? No to ciekawe jak zamierzasz w przedszkolu jeść obiady?”

        „Ile jeszcze będziesz zakładać te spodnie? Dzieci w przedszkolu będą się śmiały.”

        „Jak to nie posprzątasz zabawek? W przedszkolu szybko cię tego nauczą”. I takie różne inne, podobne…

    Przedszkole to nie gabinet strachu, mroczna jaskinia, ani horror. Więc nie ma co straszyć tą instytucją. Czasem podziała, ale ogólny bilans jest ujemny. Więcej strat niż korzyści. Dziecko i tak (mimo ekscytacji i radości z nowych doświadczeń) pewnie będzie przestraszone nową sytuacją. Co innego spacerować po przedszkolu z mamą za rękę na zajęciach adaptacyjnych, a co innego kiedy zamykają się za nią drzwi od sali.

    Kusząca dziurka od klucza

    Mama musi być twardzielem w tej i każdej innej sytuacji. To ty jesteś tu dorosła więc na ciebie padło, że się nie rozklejasz. Czy dziecko może? Oczywiście, że może. Pewnie nie u każdego przejdzie to gładziutko i radośnie. Nie wszystkie maluchy mają ochotę zamieniać ciepły domek z mamą na cały etat, na salę w obcym budynku, z wrzeszczącymi rówieśnikami. Łzy pomagają, daj dziecku do nich prawo.

    Płacze. Tobie pęka serce, ale musisz być twarda. Na wszelki wypadek jednak poznaj objawy rozmiękczenia.

     Mówisz dziecku, że jutro może zostać w domu i odpocząć sobie od płaczu i przedszkolnych wrażeń. Bądź pewna, że chętnie skorzysta z twojej wielkodusznej oferty. Jutro i każdego kolejnego dnia. Po prostu nie będzie chciało tam wrócić. Skoro raz się udało, to pewnie i kolejnym razem mama zmięknie. Wystarczy nad nią odpowiednio popracować.

    Obiecujesz zabawkę za „dzielne” pójście do przedszkola. Nie obiecuj złotych gór za niepłakanie i dzielność: „Jak dziś nie będziesz płakał, to kupię ci…”. Szybko się przekonasz, że suche oczy dziecka mogą być bardzo kosztowne.

     Dopada cię przemożna chęć zainwestowania w lornetkę. To również powinno cię zaniepokoić. Tak, jasne, mieści się do średniej torebki i będzie jak znalazł gdy najdzie cię ochota żeby kuknąć do sali przez szybę. Zrób to dla siebie i nie inwestuj w taki sprzęt. Nie ma gorszego rodzica niż wiszący przy dziurce od klucza przed salą lub z nosem przy szybie. Nie rób dziecku obciachu 😉